Twardy wybór

Nie mam stałej narzeczonej, a tym bardziej aspirującej na ewentualną mogłaby mieć ze mną potomstwo. Może to i ok., bo nie dość, że wbrew 29 lat nie czuję się bynajmniej na niańczenie potomstwa gotowy, to miałbym ogromny kłopot z wytypowaniem dla niego imienia. Z jednej strony chciałbym żeby mój potencjalny przyszły syn lub córeczka posiadał klasyczne, polsko wybrzmiewające imię, jak Zygmunt, Stanisław lub też Ryszard, lecz z drugiej strony nie wiem czy te imiona, nieco już oldschoolowe w obecnych czasach, całkowicie już będą niemodne za następnych 10 lat. A przeca ani jeden rodzić nie chciałby być znienawidzony przez swoją pociechę, tylko z powodu tego, iż nie chciało mu się wytężać i spędzić choć trochę czasu nad pochyleniem się nad najbardziej optymalnym imieniem. Co z tego, że podoba mi się Kevin, kiedy po pierwsze w polskim alfabecie nie występuje litera ,v”, a poza tym zwykle kojarzyć się będzie z psotnikiem z amerykańskiej komedii puszczanej w naszej telewizji każdej Gwiazdki. A jeśli przydarzy się córka? Nie wiem czy na cieście urodzinowym z okazji jej wejścia w dorosłość w roku 2028 uśmiechałaby się, jeśli miała zamieszczone Monika, Ewa, Katarzyna czy może Britney. Kochani, a czym wy się sugerowaliście wymyślając imię dla własnych pociech? Sprawdzaliście znaczenie pojedynczych imion w sieci czy może szukaliście słynnych postaci o identycznym imieniu? Strasznie jestem ciekaw w jaki sposób postępują teraźniejsi młodzi rodzice.

Leave a Reply